Niezwykły książkowy regał

Z książkami nierzadko jest trochę jak z potrawami –  na to, jak będą „smakowały” wpływa także sposób podania i atmosfera, w jakiej są serwowane. Dlatego szczególnie cenię nietuzinkowe inicjatywy związane z promowaniem czytelnictwa (i oglądactwa), szczególnie wśród najmłodszych, i „zarażania” miłością do książek obrazkowych tych starszych odbiorców. W tym tekście pisałam już o Oddziale Bajka i wędrującej szpitalnej bibliotece, dziś czas na kolejną podróżującą inicjatywę czyli Projekt Regał.

Regałowe poczynania śledziłam już od jakiegoś czasu i gdy zaczynaliśmy pracę nad wystawą Cross the b/order. Ilustracja bez granic (więcej – tutaj, przyp.), nie miałam wątpliwości co do tego, że Regał powinien stać się jej częścią. I stał się, swego rodzaju „wystawą w wystawie”, budzącą zainteresowanie odbiorców w różnym wieku.

A wspomnieć trzeba, że oglądanie regałowych zbiorów to prawdziwa gratka. Przede wszystkim dlatego, że na półkach znajdują się pojedyncze, autorskie egzemplarze, których nie sposób znaleźć w księgarniach. Po drugie – w trakcie każdej edycji zbiór zostaje odświeżony i zmieniony więc ekspozycja nie ma trwałego charakteru, a projekt „żyje” własnym życiem. I wreszcie, po trzecie – każdemu pojawieniu się Regału w nowym miejscu towarzyszą ciekawe warsztaty pomagające jeszcze bardziej zbliżyć się do świata książek najmłodszym uczestnikom akcji.

To główne powody (choć, oczywiście, można wymienić ich jeszcze więcej), dla których chciałabym żebyście Wy, Drodzy Wyobraźniejowi Czytelnicy, poznali Regał jak najlepiej. Dlatego zaprosiłam do rozmowy Dominikę Czerniak-Chojnacką, ilustratorkę i graficzkę, która zainicjowała i koordynuje projekt. Zapraszam do lektury!

 

Dominika Czerniak-Chojnacka była jedną z uczestniczek wystawy „Cross the b/order.Ilustracja bez granic”. Poprowadziła też warsztaty towarzyszące Regałowi, w trakcie których dzieci wspólnie tworzyły książkową „harmonijkę” czyli leporello (fot. Marzena Jurec)

 

Jak zrodził się pomysł na regałową inicjatywę? I co dla Ciebie, jako inicjatorki Regału jest najważniejsze i najciekawsze w tym projekcie?

Pomysł zrodził się tak, jak się zwykle rodzą pomysły, przynajmniej w moim przypadku – nagle i bez ostrzeżenia. :) Ale to tak naprawdę zawsze wynika z tego, że się jakiś temat trawi, myśli, kombinuje i drąży. A potem nagle „bach” –  trzeba zapisać na jakimś świstku albo w komórce (kto to widział, żeby grafik nie miał przy sobie ołówka?!). 

Regał to projekt, który po prostu musiał powstać. Bo jak to, tworzę książki i nikt ich nie zobaczy? Nie wszystko uda się i można wydać, niektóre dzieła zawsze pozostaną zbyt „niszowe” by trafić do ogólnego, księgarskiego obiegu. To co, internet? Ale to już nie do końca książka, nie do końca to. A poza tym pojawił się namysł nad tym, że książka to dzieło sztuki (zwłaszcza taka autorska, dostępna w jednym egzemplarzu). I że czemu nie ma być jak dzieło sztuki traktowana?

Jest jeszcze kwestia dzieci i edukacja odbiorcy-twórcy. Zmiana podejścia: książka to nie jest coś „dane z góry”. Książkę może spróbować stworzyć każdy. I wiele, wiele innych powodów. Przede wszystkim może jednak chodziło o to, żeby znaleźć drogę do odbiorcy, dać książkom „pożyć” (nawet, jeśli się od tego życia trochę podniszczą). I stworzyć razem coś fajnego.

 

Książka „Złotowłosa i trzy misie” Aleksandry Włodarczyk zaskakuje formą i kryje dużo niespodzianek – jedną z nich jest otwierana szafa :). Książkę można było zobaczyć m.in. w trakcie zielonogórskiej wystawy „Cross the b/order. Ilustracja bez granic”

 

„Kołobok” Veraniki Zhuk czyli harmonijkowa książka zwana leporello, przygotowana została na nadchodzącą, drugą edycję Regału


Książka Weroniki Graz „O Burku, co chciał Jurka/O Jurku co chciał Burka” w trafny, poruszający i uroczy sposób przedstawia dwa punkty widzenia, psi i ludzki, umiejętnie i w prosty sposób wykorzystując książkową formę.

 

Ile miejsc odwiedził Regał do tej pory (i jakie)?

Regał, w ciągu dwóch lat (2015-2016) odwiedził 6 miejsc: Muzeum Regionalne w Słupcy, Miejską Bibliotekę im. M. Musierowicz w Puszczykowie, Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie, Bibliotekę Miejską w Katowicach, Pracownię Duży Pokój w Warszawie i Centrum Kultury i Sztuki w Koninie.

O uroku i wyjątkowości projektu stanowi także to, że regał w każdym miejscu wygląda inaczej – od góry, lewa strona: Centrum Kultury i Sztuki w Koninie; prawa: Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie; dół: Galeria BWA Zielona Góra (w trakcie wystawy Cross the b/order. Ilustracja bez granic).

 

Co jest/było największym wyzwaniem podczas realizacji projektu?

Regał miał świetne przyjęcie w Słupcy, gdzie wszystko się zaczęło. To głównie zasługa pani dyrektor z Muzeum Regionalnego, która doskonale zna środowisko, w jakim pracuje, zna specyfikę małej społeczności, jaką tworzą mieszkańcy miasta. Działanie promocyjne, które kończy się na drukowaniu plakatów i wydarzeniu na Facebooku nic by nie dało, gdyby nie liczne telefony, spotkania, wieści przekazywane z ust do ust. To niesamowicie ważne. W innych miejscach bywało różnie. Nierzadko tam, gdzie spodziewano się sporej frekwencji pojawiały się trzy osoby. Myślę, że w wielu przypadkach to nie kwestia lenistwa uczestników czy – jak niektórzy tłumaczą – mało sprzyjającej pogody. To także, a może przede wszystkim, kwestia odpowiedniej promocji, próby dotarcia do odbiorcy. Na początku zawsze warto siebie samego zapytać, co zrobiłam/zrobiłem nie tak, że piję wernisażowe wino w pustej sali.

Kolejne wyzwanie to, oczywiście, zebranie samych książek. Trochę mnie zastanawia gdy osoba, która ma na półce swój dyplom czy studencką pracę, waha się by pożyczyć ją na Regał lub nie korci ją by sprawdzić, jak jej książka zadziała w kontakcie z obcym odbiorcą. Umówmy się: rodzice i mąż to cudowni czytelnicy, ale często nazbyt surowi albo przeciwnie – nazbyt przymilni. A z Regału płyną dla twórcy same plusy (honorarium za warsztaty to tylko jedno z nich). Poza tym, jak często można poprowadzić autorskie warsztaty na podstawie własnej książki, bez troski o materiały i merytoryczną pomoc w ich przygotowaniu? Wysyłajcie te książki, kurczę! :)

Wspomniałaś o warsztatach – one są przecież bardzo istotną częścią projektu, nie mniej istotną niż same książki prezentowane na regałowych półkach. Czy mogłabyś opowiedzieć coś więcej o zajęciach towarzyszących Regałowi?

Tak, warsztaty to nieodłączny element Regałowego projektu. Służą rozbudzeniu zainteresowania książką i ilustracją, ale też pokazaniu, że ilustrator czy grafik to artysta „full wypas”. :) I że książka jest takim samym dziełem jak obraz czy rzeźba (co nie jest do końca dla dzieci i młodzieży jasne). Co jest wyjątkowego w naszych warsztatach to fakt, że bazują one na książce, którą stawiasz jako artyst(k)a na Regale. Na Twojej własnej książce! Dzięki nim możesz przekazać odbiorcy ideę tej książki jeszcze w inny sposób, niż tylko ją czytając. Możemy wspólnie przepracować problem w niej zawarty i dobrze się przy tym bawić. Joasia Bartosik składała z dzieciakami origami, gdyż cały zamysł jej „Króla Kruków” właśnie na origami się opierał. Bartek rysował z dzieciakami portrety osób palących i każdy potem podpisywał oświadczenie, że palił nie będzie, bo takie będzie jego odbicie w lustrze. A u mnie poznawaliśmy ptaki gnieżdżące się w budynkach i w grupach wymyślaliśmy ich zawołania.

 

Zdjęcie z warsztatu Joanny Bartosik (fot. archiwum Regału)

 

Na podstawie tej książki powstał warsztat dotyczący (nie)palenia (fot. archiwum Regału)…

 

… w ramach których powstawały osobliwe portery (fot. archiwum Regału) :)

 

Twórcy projektu są także autorami identyfikacji i ilustracji promujących poszczególne przedsięwzięcia

 

Do niedawna były zbierane i kompletowane książki na Regał 2. Czy udało się zebrać ich dużo? Czy część pozycji z Regału 1 też zostanie na półkach? I kiedy startuje II edycja w formie warsztatów i akcji? Opowiedz coś o planach dotyczących części drugiej. :)

Będą to zupełnie nowe pozycje, w związku z tym, że powracamy do „punktu startowego”, jeśli chodzi o miejsce – do Słupcy. Druga edycja startuje już 14 września z wernisażem, warsztatami i wyjątkowym spotkaniem. Naszym gościem będzie pan Tomasz Klejna, założyciel Wydawnictwa TAKO. A Pan Tomasz też jest… ze Słupcy. :)

Najważniejsze w tej edycji okażą się trzy pierwsze dni. Pierwszego dnia wernisaż, warsztaty i TAKO, drugiego (piątek) spotkanie i warsztaty z p. Anną Sabiłło, biblioterapeutką z Polskiego Towarzystwa Biblioterapeutycznego, trzeciego (sobota) spotkanie i warsztaty z MUA – Młodym Uniwersytetem Artystycznym, prężnie działającą organizacją zajmującą się profesjonalnym i niesamowicie kreatywnym prowadzeniem warsztatów dla dzieci i nie tylko. Poza tym przez cały miesiąc będziemy prowadzić warsztaty z dziećmi i młodzieżą.

Chcielibyśmy, żeby Regał stał się w przyszłości taką konferencją, świętem, festiwalem. I żeby był w Słupcy. Żeby było lokalnie a jednocześnie „ogólnopolsko”. I żeby tych książek na nim było tyle, coby się nie mieściły. Wtedy będzie zmartwienie, ale jakież słodkie!

 


Więcej o inicjatywie możecie dowiedzieć się na blogu projektregal.tumblr.com (tam – również więcej zdjęć książek prezentowanych w ramach przedsięwzięcia). A by być na bieżąco z wszelkimi aktualnościami związanymi z projektem, polecam śledzić facebookową stronę regałową. I, oczywiście, serdecznie zapraszamy na Regał!

 


 

Related Posts

Leave a comment