Lepkie oczy i deser z kosmitą – kreatywne zabawy inspirowane street artem

W jednym z pierwszych wyobraźniejowych postów, tym tutaj – dotyczącym treningu dla wyobraźni – pisałam jak można bawić się linią lub plamą w ramach kreatywnej rozgrzewki. Dziś czas na kolejny poziom wtajemniczenia (a dokładniej – trzy poziomy!). Na początek kilka inspiracji z przestrzeni różnych miast, od różnych twórców, którzy w tę przestrzeń ingerują sprawiając, że staje się ciekawsza, zabawna, bardziej kolorowa. A potem opowiem o tym, jak wykorzystując wyobraźnię i zamieniając się w bacznego obserwatora stworzyć samodzielnie prace inspirowane street artem, przy okazji ucząc się dostrzegać małe rzeczy, trenować spostrzegawczość i abstrakcyjne myślenie. I nie, nie będzie nam do tego potrzebny spray czy klej; ba, obędzie się też bez rękawiczek, czapki i wychodzenia na ulicę! Ćwiczenia, które proponuję nadadzą się więc także na zimowe wieczory. Można je zaproponować dzieciom, choć polecam także dorosłym bo uczą cieszyć się małymi rzeczami i baczniej rozglądać wokół. Jak inspirować się street artem w czasie domowych zabaw i ćwiczeń? Poczytajcie!

Poziom 1 – przyklej wzrok!

I w tym przypadku „wlepianie oczu” należy potraktować zupełnie dosłownie. :) Eye bombing to „nalot” na przestrzeń miejską, w którym zamiast sprayów, wlepek czy farb stosuje się właśnie samoprzylepne oczy. Oczy mogą być gotowe… 

…lub wykonane np. z piłeczek ping-pongowych albo styropianowych kulek, jak w przypadku pomysłów Tima Schneidera:

(Źródło i strona autora: ichbinkong.de)


Kreatywna zabawa nr 1:

Przygotuj zestaw samoprzylepnych oczu. Możesz je wyciąć z papieru samoprzylepnego lub namalować markerem na piłeczkach ping-pongowych, a następnie przykleić z jednej strony niewielki kawałek taśmy dwustronnie przylepnej. Gotowe? Teraz rozejrzyjcie się po domu. Gdzie dostrzegacie śmieszne twarze? Czy lampa przypomina przyjaznego stworka? A może klamka w drzwiach sterczy niczym śmieszny nos?

Wskazówka: w przypadku taśmy dwustronnie przylepnej uważaj na powierzchnie, do których będziecie przyklejać oczy; przy mocnej taśmie lub zbyt dużym kawałku taśmy od malowanych powierzchni, zwłaszcza tych starszych, może odejść farba. Jeśli nie chcecie szukać stworków w przestrzeni, możecie wybrać kilka przedmiotów, np. łyżek lub pojemników, które zamienicie w stwory za pomocą oczu.


Poziom drugi – zbadaj kształt

Bardziej rozbudowana wersja to zamienianie całych przedmiotów lub fragmentów przestrzeni w postaci, zwierzaki, stwory. Tak robi, na przykład, Tom Bob:


Kreatywna zabawa nr 2:

Przygotuj spraye i maseczki ochronne… żartuję. ;) Tu proponuję inną metodę niż bezpośrednia ingerencja w przestrzeń. Przyda się do tego domowa drukarka. Znajdź w swoich plikach lub w sieci zdjęcia, które możesz wykorzystać do zabawy – najlepiej wydrukować je w możliwie największym formacie czyli w tym przypadku na całej kartce A4. Zdjęcia można zrobić podczas spaceru, fotografując nawet całkiem niepozorne fragmenty przestrzeni – pęknięcie w płytce chodnikowej, rurę wystającą z budynku albo ciekawy murek. W sieci natomiast dużo darmowych zdjęć do wykorzystania (więcej o tzw. zdjęciach stockowych – niebawem) znajdziesz np. na tej stronie. A teraz najlepsza część programu – mazaki w dłoń i zamieniamy się w obserwatorów. Co przypomina kształt na zdjęciu? I co można dorysować by zamienił się w postać lub w nowy przedmiot?

Wskazówka: Jeśli nie dysponujesz drukarką, możecie spróbować znaleźć zdjęcia w gazetach lub katalogach (tak, któż z nas nie pamięta np. dorysowywania wąsów…). Postaraj się znaleźć takie zdjęcia, na których są ciekawe kształty – chmury (nie trzeba leżeć w lutym na trawie by stworzyć z nich stwory z wyobraźni – na końcu posta link do bazy inspiracji!), drzewa, przedmioty, elementy krajobrazu.


Poziom 3 – twórz własne historie

Gdy już poczujecie się pewniej w tworzeniu postaci, można spróbować z całymi scenkami! Takie tworzy, na przykład, David Zinn – dla niego płytka chodnikowa czy kratka ściekowa są pretekstami do opowiedzenia nowej historii, z udziałem kosmitów, skrzatów czy latających świnek:

A na deser – kolejne wyzwanie: zamiast bazować na przedmiotach, można też spróbować „dopełnić” historią pustą przestrzeń, jak robi to Thomas Lamadieu. Jego twórczość to, co prawda, nie street art (hmm, może sky art?), ale swoim charakterem wpisuje się idealnie w dzisiejszy post więc nie omieszkam Wam zaprezentować także tej opcji:


Kreatywna zabawa nr 3:

To tak naprawdę rozwinięcie zabawy nr 2, potrzebne więc będą odpowiednie zdjęcia (patrz: kreatywna zabawa nr 2). Można tu wykorzystać dodatkowe techniki, farby, doklejane elementy, etc. – wszystko, co pozwoli wzbogacić historię i bawić się z fotografiami jak najlepiej!


Jak wspomniałam na początku, w ten sposób bawić mogą się zdecydowanie nie tylko dzieci. Proste (i poprawiające humor!) skojarzenia można odnajdować w codziennych sytuacjach, choćby podczas spaceru. Ja, na przykład, tuż przed napisaniem tego posta spotkałam na chodniku dinozaura. Wybaczcie, że zdjęcie jest nieostre – robione w biegu, z siatą w ręce, ale za to specjalnie dla Was. Zresztą, ręka ma prawo zadrżeć – w końcu nie co dzień spotyka się dinozaura, nieprawdaż? ;)

 


Więcej inspiracji znajdziecie na wyobraźniejowym profilu Pinterest, w albumie „street art i postaci wokół nas” (przekonacie się tu też, że czasem dziwnie lub zabawnie zaprojektowane rzeczy już same w sobie mogą przypominać postaci – kto pamięta bajkę „Dzielny, mały toster?”).

 


A może masz własne doświadczenia związane z tego typu zabawami lub inne pomysły na wykorzystanie powyższych inspiracji? Jeśli tak, podziel się nimi w komentarzu!

 

Related Posts

Leave a comment